Zamiast naprawiać wolimy kupować nowe...Tylko czy tak naprawdę musi być? Czasami wystarczy tylko trochę farby i chęć do pracy żeby wyczarować jakieś cudeńko.
Przykładem mebla, które powstało z dwóch z pozoru do siebie nie pasujących elementów jest ten stolik.
Kształt tej szuflady od początku mnie urzekł. Powiedzcie sami... Czyż nie wygląda świetnie? Przecież to idealny blat na stolik i to jeszcze taki, z którego nic nie spadnie.
W brew pozorom trochę pracy musiałam w ten mebel włożyć. Najwięcej czasu zajęło mi usunięcie farby z nóg od stołka, bo bardzo się ciągnęła. Jak widać na poniższych zdjęciach stołek był w opłakanym stanie ale przed śmietnikiem go uratowałam :)
Po oczyszczeniu starych powłok i oderwaniu blatu stołka zaszpachlowałam ubytki w drewnie. Połączyłam blat stolika z nogami i została już tylko przyjemna część, czyli malowanie. Blat pokryłam bejcą a nogi farbą akrylową do drewna. Całość zabezpieczyłam lakierem. Dodałam jeszcze ozdobną frezowaną listewkę.
Jestem bardzo zadowolona z efektu. A Wam jak się podoba?
Po oczyszczeniu starych powłok i oderwaniu blatu stołka zaszpachlowałam ubytki w drewnie. Połączyłam blat stolika z nogami i została już tylko przyjemna część, czyli malowanie. Blat pokryłam bejcą a nogi farbą akrylową do drewna. Całość zabezpieczyłam lakierem. Dodałam jeszcze ozdobną frezowaną listewkę.
Jestem bardzo zadowolona z efektu. A Wam jak się podoba?








Brak komentarzy
Prześlij komentarz